Km: 60
Trasa: Privall > Lubeck > Bad Schwartau > Pansdorf > Poenitz
Zwiedzanie rozpoczynamy od portu, przy ktorym przyszlo nam obozowac. Juz od wczorajszego wieczoru nurtowal nas stojcy przy koncu kei ogromny zaglowiec. Nazywa sie “passat” i choc jeszcze w ubieglym wieku kursowal po calym swiecie, obecnie stoi w Privall jako nawodne muzeum. Potem juz tylko przeprawa promem i… No wlasnie… Dostanie sie do miasta to w Lubece nie taka prosta sprawa, zwlaszcza dla rowerzystow. WYdawac by sie moglo idealne (w porownaniu z polskimi) oznaczenia szlakow o raz kolejny zawodza. Ponad 2h bladzenia a w koncu, gdzies na stacji benzynowej w srodku niczego, lamanym angielsko-niemieckim wydukana wskazowka – do starego miasta dostac sie mozna tylko autobusem. Tu nastepuje rehabilitacja niemieckiego transportu, czekamy chwile i na przystanek podjezdza autobus w pelni przystosowany do przewozu rowerow. Milo.
Na zwiedzanie znow czasu nie bedzie, dostajemy sie na ‘wyspe’, na ktorej stare miasto sie miesci i z otwartymi paszczami, bo z zachwytu, ale ekspresowo, bo juz pozno, staramy sie zobaczyc jak najwiecej. Gotyckich zabudowan jest tu mnostwo. Na tak nieduzej przestrzeni zmieszczono z 7 kosciolow, kazdy wart zobaczenia, a do tego elementy murow, stary ratusz i pieknie zachowane zabudowania starowki. Ludzi pelno, to juz nie wyludnione, pelne starszych niemieckich obywateli miasteczko, duzo tu mlodych, turystow, obcokrajowcow, typowych dla starowek upstrzonych kiczem straganow i ulicznych grajkow. Podoba nam sie klimat i bawia wieze, ktorych tu na wyspie pelno, a goruja nad calym miastem. Bawia bo sa niesamowicie krzywe. Kazda iglica przechylona w innym kierunku, dziw bierze ze w ogole stoja jeszcze w pionie.
A teraz czas uciekac. Z wyjazdem jest juz latwiej, ale kolejne dwie gumy kuby i samo “ogladanie” miasta zjadly nam czas do wieczora. Na kemping dojedziemy o rekordowej porze bo po 23. Proujemy jeszcze szukac tanszej opcji ale nic z tego – okolice wielkiego miasta winduja ceny w gore, w recepcji zdzieraja z nas z kamienna twarza kase wg cennika, ktory informuje, ze nawet za posiadanie psa trzeba tu placic…. Szybka kapiel (doplacamy za magiczny 4minutowy zeton) i nieludzkie obzarstwo dlugo wyczekiwanym obiadem.
Obiecujemy sobie krecic wiecej.









