km – 6 (do sklepu i z powortem)
Plany byly nieco inne… Owszem, wies spokojna, wies wesola, zauroczyla nas wszystkim, od ceny po krajobraz (konie!!!), ale zeby taki len… Zawinila pogoda, a jakze – znow deszcz od rana i histeryczne sciaganie prania po pierwszych kroplach, a juz mielismy nadzieje zreenerowac zapasy odziezy, moze nawet powylegiwac sie na sloncu. Zamiast tego caly dzien w namiocie i zajadanie nudy.
Bo w czasie deszczu dzieci sie nudza, jak mowi piosenka. Nudza i jedza, tym razem nawet trzy posilki… i przekaski….
uauauauauaaaa!