Dzien jedenasty – w ktorym to nie dzieje sie nic

12 08 2010

km – 6 (do sklepu i z powortem)

Plany byly nieco inne… Owszem, wies spokojna, wies wesola, zauroczyla nas wszystkim, od ceny po krajobraz (konie!!!), ale zeby taki len… Zawinila pogoda, a jakze – znow deszcz od rana i histeryczne sciaganie prania po pierwszych kroplach, a juz mielismy nadzieje zreenerowac zapasy odziezy, moze nawet powylegiwac sie na sloncu. Zamiast tego caly dzien w namiocie i zajadanie nudy.

Bo w czasie deszczu dzieci sie nudza, jak mowi piosenka. Nudza i jedza, tym razem nawet trzy posilki… i przekaski….


Działania

Informacja

Jedna odpowiedź

23 08 2010
doro

uauauauauaaaa!

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s




Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.